Strona główna > Świeże powietrze > Budapeszt–dzień 2

Budapeszt–dzień 2

Dzień drugi (sobota, 3 grudzień 2011).
Przejście przez most Łańcuchowy i lądujemy na stronie Pesztu. Po obejrzeniu wnętrz “Four Seasons Hotel (Gresham Palace)”, udaliśmy się nieco dalej na kawcię/herbatkę w “New York Cafe” w hotelu Boscolo.
IMG_1503IMG_1504IMG_1505

 

Posiedzieli, pogadali, popili, zapłacili i poszli dalej.
Poniżej muzeum sztuki użytkowej (Museum of Applied Arts)
IMG_1511IMG_1513

Udało się też wejść do Metropolitan Ervin Szabo Library (biblioteki), gdzie nowe łączy się ze starym – architektonicznie. Jedno z pięter mieści całkiem “starodawne biurka i lampki”, atmosfera typowa, cicho i tylko do nauki czy czytania zachęca.

A od razu obok biblioteki jest takie ładne podwórko:
IMG_1515IMG_1516IMG_1519

Przystanek na posiłek dzisiaj wypadł akurat w węgierskiej malutkiej jadłodajni, która trochę po karpacku dawała – “Magyar Etterem Es Sorozo”. Tutaj też została spróbowana Palinka, lokalny bimber, bo inaczej tego nazwać nie mogę. Coś wykręcającego mordę jak marsylski Pastis.

IMG_1639

IMG_1525IMG_1526IMG_1527

Ociepleni i posileni ruszamy dalej. Wracamy na stronę Budy, by wejść do hotelu Gellert, który mieści również łaźnie i spa.

IMG_1528IMG_1529

Po tej stronie rzeki Danuby zostało nam jeszcze wzgórze Gellert (najwyższe miejsce w mieście) wraz z cytadelą.

Nastąpiło potem zejście w dół, aż pod hotel Hilton (w którym znajdowała się jedna z atrakcji).
Niestety przyjęcie tam trwało i kazano nam czekać aż do w pół do szóstej, co wykorzystaliśmy na rundkę dookoła “starej Budy”.

Wracając do wspomnianej atrakcji – którą było picie wina w piwnicy Fausta (ale nie takiej zwykłej znowu) wraz z objaśnieniami Pana Winolewcy skąd jest trunek i jaki ma ten, no, bukiet. Całkiem przyjemnie, bo przez pierwsze pół godziny mieliśmy cały lokal dla siebie.

IMG_1638

A z tymi dwoma do domu wróciłem:

IMG_1640IMG_1641

Nie samym winem człowiek żyje, trzeba było trochę lokalnej kuchni znowu zakosztować. Wybraliśmy się do jednej z restauracji przy Liszt Ferenc ter – Bohemia.

IMG_1597

Kolejny talerz zupy gulaszowej i te zielone papryczki, po skosztowaniu których długo nie mogłem zgasić ognia w gębie.IMG_1598Tapas, serki i dziczyzna.IMG_1599

Mniam, mniam wieprzowinka.

 

IMG_1601

Makaron, grzyby, kurczak-ale głęboki talerz był.

Poczłapaliśmy czy podjechaliśmy, już nie pamiętam na “Plac Bohaterów (Hosok tere).

Tutaj niedaleko, przy Osok tere mieści się “1956 Memorial, pomnik upamiętniający ofiary powstania z 1956 roku, kiedy to obywatele Budapesztu sprzeciwili się sowietom, żeby wkrótce nie zostać nazwanymi “towarzyszami”.
IMG_1624IMG_1628
Stąd tylko krótki spacer dzieli nas od jednego z bardziej magicznych miejsc odwiedzonych podczas tej wizyty – Zamek Vajdahunyad, który mieści muzeum agrokultury.

 

Niedługo potem przeszliśmy się jeszcze raz uliczkami Budapesztu, żeby tym razem wrócić do hotelu przed północą.
IMG_1631IMG_1633IMG_1634

Na liście do zwiedzania pozostawiliśmy wiele obiektów, ale nie sposób wszystkiego zobaczyć w dwa krótkie dni…nawet, gdy próbuje się je rozciągać do granic.

Kategorie:Świeże powietrze Tagi:
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.